Napisz do nas
Jesteśmy gotowi odpowiedzieć już teraz!
Zapisz się na bezpłatną konsultację.
Jesteśmy gotowi odpowiedzieć już teraz!
Zapisz się na bezpłatną konsultację.
Każdy może włączyć kampanię.
Ustawić target. Wrzucić budżet. Zrobić kreację.
Ale nie każdy potrafi odpowiedzieć na jedno proste pytanie: Czy to się opłaciło? I właśnie tu wchodzi ROAS.
Czyli: ile złotówek wpadło, w zamian za każdą, którą wydałeś.
Wrzuć 1000 zł w reklamę. Zarabiasz 4000 zł z tej kampanii. Twój ROAS to 4.
Prosto? Bardzo. Tylko trzeba to liczyć. I trzeba wiedzieć, co z tą liczbą zrobić.
Nie interesuje go CTR, lajki, komentarze, ani nawet kliknięcia.
Obchodzi go jedno: czy reklama przyniosła pieniądze. To wskaźnik, który odcina cały hałas dookoła i zostawia Ci czysty wynik.
Dwie kampanie, ten sam budżet – po 3000 zł.
Kampania A – szeroki zasięg, dużo wejść, masa interakcji. Przychód: 4500 zł. ROAS = 1,5.
Kampania B – węższa grupa, mniej klików, ale dobrze dobrany komunikat. Przychód: 15 000 zł. ROAS = 5.
Wiesz, która kampania „ładniej wyglądała”. Ale też wiesz, która naprawdę zrobiła robotę.
To decyzja: skalować, poprawiać, czy wyłączyć.
Za niski? Coś się nie spina – może reklama, może oferta, może grupa.
Wysoki? Masz paliwo. Dowal budżetu, zanim rynek się nasyci.
Reklama, która „dobrze wygląda”, często nie zarabia.
ROAS nie ma sentymentów. Albo coś dowozi wynik – albo wypala budżet. Prosto i po dorosłemu.
ROAS trzeba liczyć z pełnym obrazem. Nie tylko „co wpada” – ale i ile Cię kosztuje cała obsługa, produkt, logistyka, prowizje.
Bo łatwo się cieszyć, że ROAS to 6, a potem się okazuje, że zarobiłeś mniej niż na kampanii z ROAS 2, tylko lepiej zaprojektowanej.
Bo sam ROAS to dopiero początek. Możesz mieć świetny wynik na papierze i dalej nie zarabiać. Dlaczego? Bo ROAS to czysta matematyka. Ale biznes to więcej niż równanie.
Zwłaszcza w e-commerce, gdzie do ROAS-a trzeba doliczyć:
– koszty produktu,
– dostawę,
– prowizje platform,
– zwroty,
– rabaty,
– koszt obsługi klienta,
– czas i energię, którą ładujesz w kampanię, żeby „coś ruszyło”.
W teorii: ROAS 3 = sukces.
W praktyce: jeśli Twoje marże to 20%, to nawet ROAS 5 może nie wystarczyć.
Nie licz kliknięć. Licz pieniądze.
Bo klik nie płaci faktury. Zysk – tak.
Trzeba wiedzieć:
– czy ta kampania realnie dała zarobić,
– czy tylko ratowała wynik,
– czy była skalowalna,
– czy przy większym budżecie wynik się nie posypie.
Bo są kampanie, które robią ROAS 7 na budżecie 500 zł… I ROAS 1,2 na budżecie 15k. Wtedy trzeba zadać pytanie:
czy to jest skalowalny model, czy tylko ładna statystyka?
I jeszcze jedno: ROAS to nie wskaźnik do chwalenia się. To narzędzie do podejmowania decyzji.
Jeśli patrzysz tylko na górny rząd Excela, a nie analizujesz, co go napędza –
to jesteś tylko o krok od przepalenia budżetu.
Ale jak traktujesz ROAS jako część większego systemu: kampania – konwersja – retencja – lifetime value –
to zaczynasz widzieć, gdzie naprawdę są pieniądze,
a gdzie tylko echo po reklamie.
Chcesz dowiedzieć się więcej na temat analizy swoich reklam? Kliknij tutaj.
Jesteśmy gotowi odpowiedzieć już teraz!
Zapisz się na bezpłatną konsultację.
