Prowadzisz kampanię. Leady lecą. Kliknięcia są. Ruch się zgadza.
Ale na końcu patrzysz w liczby i coś się nie klei. Bo wydałeś 5 koła, a masz trzech klientów.
No to witaj w rzeczywistości. To się nazywa CAC – koszt pozyskania klienta.
Nie leadu. Nie wejścia na stronę. Nie lajka. Klienta.
To najważniejsza liczba, której nikt nie chce liczyć
Bo boli. Bo nagle się okazuje, że kampania z ROAS-em 4 nie ma sensu, jak każdy klient kosztuje 150 zł, a zostawia 120.
I że lead za 8 zł to nie sukces – jeśli trzeba 20 takich, żeby jeden kupił.
CAC to nie teoria
To pytanie: czy Ci się to opłaca. Ile płacisz, żeby ktoś wszedł do Twojego świata – i czy zostaje na tyle, żeby to miało sens.
Jeśli nie wiesz, ile kosztuje pozyskanie klienta – to nie wiesz, ile możesz zapłacić za reklamę. Nie wiesz, ile możesz włożyć w obsługę. Nie wiesz, czy zarabiasz – czy tylko się kręcisz.
I teraz konkretnie
Prowadzisz kampanię na Facebooku. Koszt kliknięcia: 1,50 zł. Super. 1000 kliknięć = 1500 zł.
Leady? 200. Kupujący? 10. CAC = 150 zł.
Zarobek z jednego klienta: 160 zł. Czyli zarabiasz dychę.
Zanim policzysz koszty produktu, VAT, czas, prowizję, support i zwrot, który wpadnie za 3 dni.
To jest moment
To jest moment, w którym przestajesz patrzeć na „ładne wyniki” i zaczynasz patrzeć na prawdziwe koszty.
Bo nie chodzi o to, czy kampania działa. Tylko: czy robi to opłacalnie.
I teraz uwaga:
Wysoki CAC to nie zawsze błąd. Może być OK – jeśli wiesz, że klient wróci.
Kupi raz, potem drugi, poleci dalej, wpadnie na pakiet.
Ale jeśli to one-time deal – i Ty płacisz więcej za klienta, niż on zostawia – to nie masz strategii. Masz finansowe samobójstwo.
Dlatego CAC trzeba liczyć zawsze
Nie po kampanii. Nie na koniec kwartału. Na bieżąco.
Bo jak nie wiesz, ile kosztuje klient – to nie wiesz, na czym stoisz.
I nie musisz mieć do tego agencji
Wystarczy kalkulator, trzeźwe myślenie i odwaga, żeby sprawdzić: czy moje działania naprawdę robią biznes, czy tylko wyglądają jak marketing.
Chcesz obliczyć swój CAC? Kliknij tutaj i przejdź do naszego kalkulatora.