Czyli jak sprawić, żeby klient nie musiał się domyślać, co ma zrobić

UX to doświadczenie użytkownikaNie chodzi o design. Chodzi o to, jak ktoś czuje się w kontakcie z twoją marką, stroną, produktem.

Czy rozumie, co widzi? Czy wie, gdzie kliknąć? Czy czuje się pewnie, czy sfrustrowany? Czy dokończy, czy wyjdzie w połowie?

UX to nie estetyka. To użyteczność + emocja + efekt.

Po co UX?

Bo ludzie nie czytają. Oni skanują. Nie myślą. Oni klikają, bo tak czująNie analizują. Oni oceniają po 3 sekundach.

I jeśli coś jest:

  • za wolne
  • nieczytelne
  • dziwnie nazwane
  • zbyt skomplikowane
    to po prostu wychodzą.

Dobry UX to płynność. Pewność. Decyzja bez oporu. Użytkownik nie musi myśleć, bo wszystko jest tam, gdzie się tego spodziewa.

Dlaczego UX jest ważny?

Bo nikt nie ma czasu się zastanawiać

Jeśli trzeba szukać guzika „kup teraz” – nie kupuję.
Jeśli koszyk ładuje się 5 sekund – zamykam.
Jeśli formularz ma 12 pól – odpada.

UX to optymalizacja każdej sekundy uwagi użytkownika.

Bo UX bezpośrednio wpływa na sprzedaż

  • Lepszy UX = wyższy współczynnik konwersji
  • Lepszy UX = więcej zakończonych transakcji
  • Lepszy UX = mniej porzuconych koszyków
  • Lepszy UX = wyższa lojalność
  • Lepszy UX = niższy koszt pozyskania klienta

To nie jest „dodatkowa opcja”.
To przewaga konkurencyjna.

Bo klienci zapamiętują, jak się czuli

Nie zapamiętają layoutu.
Zapamiętają, że coś było:

  • przyjemne, proste, szybkie
    albo:
  • chaotyczne, męczące, irytujące

UX to emocje w działaniu.
A emocje budują markę.

Przykład?

  1. Strona ma tylko jeden cel: zapis na newsletter.
    Zła wersja: 4 pola, checkbox, brak jasnego CTA, brak komunikatu po zapisie.
    Dobra wersja: 1 pole (mail), przycisk z jasną wartością, informacja „dziękujemy, jesteś na pokładzie”.
  2. Sklep online:
    Zły UX: 7 kroków do zakupu, dziwny regulamin, brak podsumowania.
    Dobry UX: 2–3 intuicyjne kroki, jasne ceny, możliwość edycji w ostatnim kroku.

Efekt? W pierwszym przypadku – frustracja i porzucenie. W drugim – konwersja i powrót.

Co się dzieje, gdy UX jest zrobiony dobrze?

  • Klient porusza się po stronie jak po sklepie, który zna
  • Rozumie, co ma zrobić – i robi to
  • Zostaje dłużej, wraca chętniej, kupuje częściej
  • Nie pisze maili z pytaniami – bo wszystko jest logiczne
  • Czuje, że marka „ogarnia” – i zyskujesz zaufanie

UX to niewidzialna ręka, która prowadzi.
Nie rzuca się w oczy – ale zmienia wszystko.

Historia użytkownika, który nie wie, że UX istnieje – ale wie, że tu zostaje

Wchodzi na stronę, bo coś potrzebuje. Nie wie jeszcze, czy kupi. Nie ma czasu. Ma tysiąc spraw w głowie. Ale… coś tu gra.

Strona się szybko ładuje. Nic nie wyskakuje bez sensu. Wie, gdzie jest. Wie, co kliknąć. Wie, co się wydarzy po kliknięciu.

Zjeżdża niżej. Nie musi czytać wszystkiego – skanuje. Znajduje to, co ważne. Nie ma lania wody. Jest wartość. Jest konkretny język. Ma wrażenie, że ta marka mówi jego językiem.

Klik. Przechodzi dalej. Nie musi się zastanawiać, co dalej. Strona go prowadzi – ale nie pcha.

Formularz? Minimum pól. Jasne informacje. Zostawia dane – bez poczucia, że coś traci.

Dostaje potwierdzenie. Proste, eleganckie, z uśmiechem. Bez „no-reply”. Z nazwą. Z obietnicą.

Wraca do swoich spraw. Ale zostaje z poczuciem: „To było łatwe. To było przyjemne. To było dla mnie.”

I właśnie to robi UX, kiedy jest dobrze zrobiony. Nie rozprasza. Nie irytuje. Nie przeszkadza w decyzji.

Po prostu pozwala użytkownikowi być pewnym, że dobrze trafił.

Historia użytkownika, który miał kupić – ale nie chciał walczyć

Wchodzi na stronę. Bo ktoś polecił. Bo coś zobaczył. Bo szukał rozwiązania.

Strona się ładuje i… coś wyskakuje. Zamknij. Zaraz znowu coś wyskakuje. Zamknij.

Chciał znaleźć jedną rzecz. Ale nie widzi jej. Menu? Dziwne. Zasypane. Zlewa się. Kliknął coś – ale chyba nie to. Cofnął. Zgubił się. Frustracja +1.

Znalazł produkt. Kliknął. Strona nie zaktualizowała się od razu. Nie wie, czy dodało do koszyka. Kliknął drugi raz – teraz dwa razy. Koszyk bez podglądu. I jeszcze bez podsumowania ceny. Frustracja +3.

Idzie do formularza. 12 pól. Numer telefonu wymagany. Data urodzenia też. Po co? Nie wiadomo. Zaczyna wypełniać. Pole „kod pocztowy” nie przyjmuje spacji. Przycisk „Dalej” nieaktywny. Nie ma komunikatu, dlaczego. Frustracja +7.

Patrzy na zegarek. Minęło 6 minut. Zero emocji pozytywnych. Czuje się jak intruz, nie klient. Nie wie, czy dobrze robi.

Zamyka kartę. Wchodzi na stronę konkurencji. Tam – wszystko działa w 2 minuty. Kupuje tam.

To właśnie robi zły UX.

 Nie krzyczy: „Jestem źle zaprojektowany!”
Po prostu dokłada ciężar do każdej mikrodecyzji.

Użytkownik nie odchodzi, bo „nie podoba mu się font”.
Odchodzi, bo:

  • nie ufa
  • nie wie
  • nie czuje się pewnie
  • czuje zmęczenie

Zły UX to niewidzialny opór, który powoli zabija sprzedaż.

I najgorsze?

 Ten użytkownik nie powie ci, że UX był zły.
Po prostu zniknie.
I nigdy nie wróci.

Napisz do nas

Jesteśmy gotowi odpowiedzieć już teraz!
Zapisz się na bezpłatną konsultację.