Pokaż coś, co chce się kliknąć

Widzieli? Super. Kliknęli? O to chodzi.

CTR to ten moment, w którym sprawdzasz, czy ludzie ruszyli palcem, czy tylko rzucili okiem i poszli dalej.
Click-Through Rate.
Wskaźnik, który mówi: z ilu osób, które to widziały, ile zrobiło coś więcej.

I nie chodzi o „fajny post” ani „ładny mailing”.
Chodzi o to, czy komunikat miał moc, żeby ktoś w coś kliknął.

Masz kampanię. Masz reklamę.
Masz post, baner, slider, newsletter, story.

Jeśli nikt nie kliknął – nie było efektu.
Bo marketing to nie sztuka obecności.
To sztuka ruchu.

CTR nie pyta o Twoje intencje.
Nie ocenia designu.
Nie analizuje estetyki.

Patrzy na jedno:
ile osób miało okazję, ile zrobiło akcję.

I właśnie dlatego jest bezlitosny.

Nie potrzebujesz miliona wyświetleń.
Potrzebujesz, żeby ktoś kliknął, bo chciał wiedzieć więcej.
Bo coś go poruszyło. Zaciekawiło. Ruszyło.

I właśnie wtedy CTR daje Ci znak:
„To było dobre. Tego rób więcej.”

Zły CTR?

 Znaczy, że coś nie zagrało.

Może nagłówek nie chwycił.
Może link wyglądał jak wirus.
Może był chaos, za dużo bodźców, zero jasnego „co dalej”.

Albo… po prostu nikogo to nie obeszło.
Tak też bywa. I dobrze o tym wiedzieć.

Dobry CTR?

To znak, że w tej jednej sekundzie scrollowania:
– ktoś się zatrzymał,
– przeczytał,
– poczuł: „to dla mnie”,
– i kliknął.

To jest mikrozwycięstwo.
Ale jeśli robisz marketing, to właśnie z takich mikrozwycięstw żyjesz

Weźmy prosty case.

Firma robi kampanię na Facebooku.
Cel: zapis na webinar.
Wizual: stockowe zdjęcie uśmiechniętego człowieka z laptopem.
Tekst:

„Zapisz się już dziś! Dowiedz się, jak skutecznie rozwijać swój biznes.”

Zero konkretu.
Zero emocji.
Zero jasnego „dlaczego warto”.
CTR? 0,4%.

Ludzie to widzieli.
Ale nikt nie kliknął.
Bo nic nie zagrało.

Druga wersja tej samej kampanii.

 Nowy lead:
Zdjęcie zrobione telefonem – realna osoba, realny kadr zza kulis.
Tekst:

„Zrobiłem 10 kampanii, które nie zadziałały.
Jeden webinar pokazał mi, co robiłem źle.
Teraz dzielę się tym z Tobą. 25 minut konkretu. Zero teorii. Wchodzisz?”

Ten sam budżet. Ten sam kanał.
CTR? 5,6%.

To nie magia.
To trafiony przekaz.
Zobacz różnicę:
– zamiast gadać ogólnikami, mówisz konkretem,
– zamiast stocka – pokazujesz prawdziwe,
– zamiast „zapisz się” – dajesz powód, żeby ktoś chciał to zrobić.

CTR to często nie kwestia narzędzia, tylko decyzji:
czy komunikujesz to, co ludzi rusza.

A jeśli nie rusza – to nie klikają.
Scrollują dalej.

Dlatego nie poprawiaj od razu grafiki.
Zacznij od treści.
Od tytułu.
Od pytania: czy to, co pokazuję, ma sens dla kogoś po drugiej stronie?

Bo CTR to nie liczba w tabelce.
To najprostszy test: czy trafiłeś, czy nie.

Napisz do nas

Jesteśmy gotowi odpowiedzieć już teraz!
Zapisz się na bezpłatną konsultację.