Czyli: powiedz, co dalej – albo klient sam sobie pójdzie

Masz świetną ofertę. Dobrze napisaną stronę. Świetne zdjęcia. Treść, która przyciąga.

I co?

I nic.

Bo jeśli na końcu nie powiesz, co odbiorca ma zrobić – nie zrobi nic.

Call To Action (CTA) to nie przycisk. To nie „Kup teraz” w czerwonym kolorze. To nie sztuczka. To odpowiedź na pytanie, które klient zadaje sobie po cichu: „Dobra, i co teraz?”

CTA to decyzja

To punkt, w którym kończy się scrollowanie, a zaczyna działanie. To moment przejścia z myślenia → do kliknięcia. Z „czytam” → do „robię”.

A jeśli tego momentu nie ma – to nie ma też efektu. Bo człowiek jest wygodny. Rozproszony. Zajęty. Nie chce się zastanawiać, co ma zrobić z tym, co właśnie przeczytał. On chce, żebyś mu to powiedział.

Ale uwaga – nie chodzi o to, żeby krzyczeć.

Nie chodzi o to, żeby wrzucić wielki button i napisać capslockiem: KUP TERAZ.

Chodzi o to, żeby CTA było naturalną kontynuacją treści. Jakbyś rozmawiał z kimś i powiedział: „Jeśli Ci to gra – odezwij się.” „Chcesz konkretną wycenę? Kliknij tu.” „Możemy to zrobić razem – daj znać.”

CTA to nie komenda. To zaproszenie. Ale konkretne. Jasne. Z jednym wyborem. Nie: „możesz zapisać się na newsletter, polubić nasz fanpage albo kliknąć tutaj, żeby zobaczyć ofertę.” Tylko:
„Kliknij i zamów. Od tego się zaczyna.”

Złe CTA?

To takie, które nie wiadomo, do czego prowadzi.

Albo takie, którego w ogóle nie ma.

Albo takie, które mówi „dowiedz się więcej”, a potem nic nie mówi.

Albo takie, które jest gdzieś na końcu strony, w kolorze zlewającym się z tłem, bez emocji, bez decyzji, bez sensu.

Dobre CTA?

To takie, które: – pojawia się w dobrym momencie,

  • mówi językiem odbiorcy
  • nie zostawia miejsca na domysły
  • sprawia, że kliknięcie wydaje się logiczne i bezpieczne.

CTA to nie moment na wymyślne copy.

To moment, w którym trzeba powiedzieć prosto: „Zrób to teraz. Bo to ma sens.”

I nie – nie każdy CTA musi prowadzić do zakupu.

Czasem chcesz, żeby ktoś się zapisał. Czasem, żeby pobrał e-booka. Czasem, żeby napisał wiadomość. Ale za każdym razem chodzi o jedno: ruch. Działanie. Kolejny krok.

Masz świetne treści?

Super.

Masz wartościowe produkty? Świetnie. Masz zaufanie ludzi? Jeszcze lepiej. Ale bez CTA to wszystko jest jak rozmowa, która się urywa.

Masz 5 sekund, zanim odbiorca odpłynie. Nie każ mu się domyślać, co ma zrobić. Nie każ mu się wahać. Pokaż mu drogę – i zaproś do niej jednym zdaniem.

To jest właśnie Call To Action. Nie guzik. Nie technika. Tylko decyzja, która robi różnicę między „fajny tekst” a „coś się wydarzyło”.

Napisz do nas

Jesteśmy gotowi odpowiedzieć już teraz!
Zapisz się na bezpłatną konsultację.